Fiesta Klub Polska


Poprzedni temat «» Następny temat

Wolne ptaki - czyli FKP Ułęż2009
Autor Wiadomość
Żółwik Tuptuś 
Ninja TEAM





Model: Ford Fiesta Mk1`81
Wersja: Turbo
Silnik: Inny
Dołączyła: 29 Maj 2004
Posty: 4354
Skąd: Z Galapagos
Wysłany: 29 Cze 2009, 20:19   Wolne ptaki - czyli FKP Ułęż2009

W piątek, kiedy wyjeżdżałem na zlot nic nie szło tak jak powinno. Miałem najtrudniejszy dzień w pracy jaki mógł być, 3 auta w rodzinie nie poskładane, deszczowe 300 km przed sobą i nieprzetestowaną Wannę z niewiadomym spalaniem oraz wymienioną na szybko połową podzespołów.
Miałem wyjechać o 14, ale ciągła ganianina i pośpiech, milion spraw do załatwienia spowodowały że wyjechałem raptem o 21.

- Trzymaj – powiedziałem do kumpla, gdy na dwa dni stawał się właścicielem mojego służbowego dailydrivera, którym miał zamiar zrobić około tysiąca km. Po czym rzuciłem mu kluczyki . – Dokumenty są w schowku .

Po raz pierwszy poczułem, że jestem już na zlocie i mogę nieco zwolnić, gdy przesiadłem się do Wanny .
Dziwne - zamieniając półtoratonowe auto posiadające 70 patatajów na Wannę poczułem, że przestaję się spieszyć
Zatrzaśnięcie drzwi spowodowało, że zapomniałem o trudnym dniu w pracy.
Przekręcenie hebla, że zniknął w moich myślach projekt, który mam przygotować na przyszły tydzień .
Gdy włączałem pompy paliwa przestały istnieć rachunki za telefon i czynsz,
a gdy ruszyłem, za mną pozostało wszystko inne. Szef, remont, kredyt i cała codzienność.
Wszystko zniknęło w cichym gwiździe turbosprężarki i syku zaworu upustowego .
Zostało za rogiem, coraz bardziej rozmazane i niewidoczne w zniekształcającym lewym lusterku wstecznym .

Wyjazd był tak szalony, że dopiero z drogi dzwoniłem, na zmianę do Kruchego siedzącego w Zgierzu i Artura będącego już w Firleju, aby dopytać się o drogę .
Deszcz i nieznajoma droga były najpiękniejszymi towarzyszami, gdy licznik kilometrów sennie odliczał czas pozostały do spotkania tych, na których widok czekałem często cały rok.
Zatopiony w myślach w aucie bez radia wsłuchiwałem się w ryk silnika oraz szum piasku naniesionego na drogę, który odbijał się od auta podniesiony przez prawie łyse Toyo .
Jedynymi przerwami były telefony od tych, którzy dotarli już na miejsce .

- Jedziesz ?
- Jadę .
- To uważaj na siebie i dojedź do nas .

Słyszałem od ludzi, których tak bardzo pragnąłem tego dnia zobaczyć .

Za Spałą na krętej , leśnej i pustej o tej porze drodze poczułem jak Wanna mocniej obejmuje mnie fotelem a linia środka drogi zaczyna się rozmywać z prędkości .

- jak ja to kocham – myślę i uśmiecham się sam do siebie .

Kilkanaście kilometrów później staje się rzecz o której nikomu nie mówiłem. Dostaję cztery telefony pod rząd z prośbą abym uważał. Sowa, Charpia, Pucio i Trzeci dzwonią po kolei w odstępach paru minut i mówią praktycznie to samo .

- Uważaj i dojedź .

Kilometr po ostatnim telefonie zaczynam słyszeć nowy dźwięk dobiegający z auta .
Znam każdą ruchomą i nieruchomą z tysięcy części tego organizmu. Gdy jedzie po zakręcie – jestem jego częścią, bo go stworzyłem i tylko ja rozumiem jego język. Dlatego od razu rozumiem, gdy mówi do mnie inaczej niż zwykle.
W kolejnej mijanej wiosce postanawiam się zatrzymać na mdło oświetlonym poboczu, przed dawno zamkniętym sklepem. Diagnoza – nie dokręcone przednie lewe koło.
Dziwne – jeździłem Wanną trochę, a i w tej trasie mam za sobą już około 100 km i dopiero teraz …

Nieważne – dokręcam śruby i ruszam dalej .

Wiesz jaka przerażająco złowroga jest cisza, gdy wygasisz auto, a wokół Ciebie jest tylko cisza, noc i obejmująca Cię sennym szalem mgła ?

Do ośrodka docieram bez problemów. Mokra, nocna droga i ja .

Na miejscu, zanim jeszcze zdążę się zorientować gdzie jestem, mam już na szyi medalion BOSS-a od Zefira, a Sowa siedzi na miejscu pilota .

Jestem tam gdzie chciałem być, w miejscu, do którego odliczałem każdy dzień od momentu , gdy wiedziałem, że w ogóle istnieje .
Uśmiechnięte twarze wokół mnie sprawiają, że odpływam.
Bez reszty zatapiam się w rozmowach, żartach i omawianiu wszystkiego, co każdy z nas nagromadził w sobie od ostatniego spotkania .

Tak kończę pierwszy dzień zlotu .

Drugi dzień – już gdy się budzę wiem, że jestem w kokonie, który chroni mnie przed rzeczywistością. Stąpam parę cm nad ziemią, a wszyscy wokół robią to samo .
Ustawiamy się w kolumnach i ruszamy na lotnisko, zamienione w prostą do ¼ mili oraz odcinek „mini”KJS ( w rzeczywistości długości tych z 3 Ligii )

Gdy docieram na miejsce deszcz na zmianę pada i leje .
Nie zauważam tej drobnej niedogodności i lawiruję pomiędzy kroplami nie zauważając ich w drodze do kolejnych znajomych i kolejnych aut .

Pojawia się Puma i zabiera Wannę na wycieczkę. Po ustawce na ¼ mili z czarnym EVO – stwierdza – nie ma się czego wstydzić .

Hmm … ( moje przygody na ¼ mili można prześledzić w innym wątku )

Co śmieszne – im bardziej pada – tym mniej to odczuwam .

W końcu nadchodzi upragniona chwila – przed nami zostaje jedno auto przygotowane do startu na KJS .

Zapuszczam silnik i powoli zaczynam się przygotowywać .
Pompy paliwa z cichym jękiem kołyszą pracą całego organizmu, który nieśmiało budzi się do życia .
Przypomina to pobudkę dinozaura, który dla otoczenia od dawna mógł wydawać się martwy, ale już za chwilę swoim rykiem udowodni, że tak nie jest .

Auto przed nami zjeżdża i teraz my ustawiamy się na starcie .
Dopinam rękawice, Sowa dociąga pasy .

Jesteśmy gotowi .

Dziwne, bo gdy słyszę podniesione obroty silnika, a w prawym skraju szyby widzę palce sędziego odliczające sekundy do startu potwierdzane głosem Sowy, zaczynam czuć przyjemne ciepło rozchodzące się z wnętrza ciała i ogarniające najdalsze jego zakamarki .

Po raz kolejny w ten weekend doznaję przyjemnego uczucia, które – choć dobrze znane, zawsze jest witane przeze mnie z takim samym błogim zatraceniem .
To Adrenalina

W chwili gdy ruszamy ogarnia mnie dziwny spokój . Zbyt dobrze znam euforię, która towarzyszy startowi przeradzającą się w brawurę, która powoduje, że zaczynam popełniać błędy .
Za wszelką cenę staram się uspokoić nerwy i nie dać się zaskoczyć .
Hipnotyzujący głos Asi przekrzykuje zawór upustowy i ośmiozaworowego, hemisferycznego dinozaura . Krok po kroku dyktuje mi jak jechać kolejne odcinki, o ułamek sekundy szybciej niż je zobaczę lub o nich pomyślę . Wyłączam myślenie i całkowicie skupiam się na wskazówkach jakie otrzymuję. Czasami przeraża mnie ich precyzja i zdaję sobie sprawę, że są tak policzone, że najmniejsze odstępstwo od nich z mojej strony skończy się wycieczką w plener. I to niekoniecznie na kołach .

Na metę wpadamy na odcięciu 2-giego biegu i to zapewnia nam 2 miejsce w klasie .

Okazuje się, że kolejni chętni zamarudzili nieco i kolejnym kandydatem na KJS jest MAT .
Niestety Siekierka Sowy jest nieco zmęczona podróżą i proszenie jej o KJS mając w perspektywie powrót do ZG było by przegięciem .

Szybki orient i Mat startuje Wanną, zaopatrzoną w osobistą żonę jako pilota .

Gdy wracają, banan na twarzy Mata mówi prawie wszystko .
Resztę Mateusz dodaje słowami :

- Te, a na toto tam toto – mówi pokazując Wannę – To jakie trzeba mieć kategorie prawa jazdy ?

Uśmiecham się w odpowiedzi – on już wie, jazda mk1 jest jak sex, kto nie zazna, ten nie zrozumie ;)


Przestaje padać, a kolejne chwile, choć teraz trudne do opisania, zostają głęboko w sercu i pojawiają się w mej głowie czasami jako pocztówki z przeszłości. Rozmowy, przejażdżki, kolejni wspaniali ludzie wokoło . Wszystko wyryte w pamięci i wspomnieniach , które są jedyną rzeczą, jakiej nie da się człowiekowi odebrać .

Gdy jest całkowicie sucho okazuje się, że jest szansa na kolejny przejazd KJS .
Tym razem startujemy jako ostatnia załoga .
Błogie uczucie znane z poprzedniego startu powraca, lecz tym razem jest dużo trudniej opanować euforię. Kolejne zakręty bierzemy dużo szybciej niż poprzednio i to nie tylko dlatego, że jest sucho. Obydwoje nauczyliśmy się nieco modów jakie poczyniłem w Wannie przez zimę i zarówno sposób pilotażu Sowy jak i mojego prowadzenia są nieco odważniejsze.
Na kolejnych łukach widzę zaorane ślady po tych , którym puściły nerwy i zbyt mocno dali się ponieść euforii .

Na jednym z nawrotów widzę, że za wanną pozostają kłęby białego dymu. Na początku obstawiam spalone gumy później, że umarła turbosprężarka .
Moje dywagacje przerywa Strażak , który zatrzymuje nas stwierdzając, że się palimy .

Szybki orient i lokalizujemy wyciek oleju z magistrali, rozchodzący się po całej komorze silnika i lejący się na rurę wydechową ( stąd dym ) .

Niestety - ten odcinek Wanna ukończyła za pomocą Diodowego Fiatona – czyli wozu serwisowego będącego karetką z demobilu .

Gdy Wanna staje na bocznej nitce pasa wygląda jak zranione zwierze. Cicha i spokojna, jedyne co przerywa tą upiorną ciszę, to cykanie stygnącego kolektora wydechowego i mlaszczące kapanie kropel oleju rozlanego po całym aucie .
Gdy widzę ludzi, którzy podchodzą do Wanny, ale nie tak jak podchodzi się do taniej sensacyjki „ bo coś się stało”, tylko z bólem i współczuciem w oczach, coś ściska mnie za gardło. Wiem, że jestem wśród pokrewnych dusz i choć głośno mówię :

„to zabawa dla dużych chłopców – tak zawsze się mogło zdarzyć”, to widząc zrozumienie i chęć pomocy z każdej strony nie traktuję tego w kategoriach nawet najmniejszej tragedii.

Ot – stało się , ale wiem, że mając taką ekipę wokoło nie ma przeszkód nie do przeskoczenia .

Przy pomocy Diodowego Fiatona , Wanna opuszcza lotnisko w Ułężu .
To był dobry dzień i dobre ściganie .

Na końcowym etapie drogi widzę drwiące uśmiechy patrzące na Wannę zza płotu ośrodka obok. To część klubu Saaba dość pochopnie ocenia to, co się stało . Cóż – jeżeli ktoś tego nie rozumie, to nie warto tracić czasu, aby mu to tłumaczyć .
Po dojechaniu do ośrodka pod eskortą Presta, przystępujemy do usunięcia przeanalizowanej i zlokalizowanej podczas podróży awarii .
Znów ekipa bratnich dusz pomaga rozwiązać wszelakie problemy stojące na drodze do usunięcia awarii. Są klucze od Fordona, zestaw do mycia silników od Adamusa i wiele, wiele innych rzeczy, które razem dają tą wspaniałą i niepowtarzalną atmosferę .
Z zapartym tchem wszyscy czekają na pierwsze odpalenie .

Gdy kręcę rozrusznikiem z wyłączonymi pompami paliwa (aby zalać magistralę ) cichną wszelkie rozmowy .

Gdy z metalicznym klikiem załączam przełączniki obu pomp, Wanna momentalnie ożywa swym zachrypniętym, nieco niestabilnym na wolnych obrotach głosem starego dobrego CVH. .

Wokół euforia – każdy kto przed chwilą czekał na odpalenie, jak na punkt kulminacyjny w operze, teraz cieszy się razem ze mną

Ponieważ zadymienie terenu powoduje, że przestajemy się nawzajem wszyscy widzieć ( olej z komory silnikowej i z wydechu zaczął się wypalać na zmianę z wodą, którą myliśmy silnik ) Stwierdzam, że trzeba ruszyć na przejażdżkę .

Bez maski, po nierównej drodze z płyt powoli wytaczam Dinozaura na kolejny spacer. Dobrze, że to co wyglądało na jego agonię, okazało się zwykłym zakrztuszeniem .

Gdy jestem już na drodze wyjazdowej stwierdzam :

„ nie mogę sobie tego darować „

Dymiącą Wanną, bez pokrywy silnika, wjeżdżam na dziedziniec zlotu Saaba i stając na progu otwartych drzwi rzucam do grupki pijącej piwo:

- pościgacie się ? - po czym rozglądam się dookoła, jakby oceniając sytuacje i sam sobie odpowiadam – ee , nie macie czym .

Następnie wskakuję do kubełka i odjeżdżam na wstecznym ( miny chłopaków bezcenne ) .

Po powrocie ze spaceru czas na piwko i kolejny etap, na który tak bardzo czekałem. Czyli na celebrowanie wraz ze wszystkimi Tego, co się wydarzyło przed paroma godzinami oraz całego czasu jaki się nie widzieliśmy .

W ten oto sposób zakończył się drugi dzień Zlotu FKP w Ułężu

W niedzielę wstaję w doskonałym nastroju. Niedospany i lekko skacowany, śpiący w mokrym ubraniu, ale wypoczęty i szczęśliwy .

Szybki orient w pokoju i pożegnanie tych, którzy odjeżdżają jako pierwsi. Heh – no cóż, do zobaczenia na kolejnym zlocie .
Ogłuszająca atmosfera nadal w głowie, a wokół przyjazne twarze .

Kolejne auta opuszczają park maszynowy, aż w końcu Łódzko-Poznańska ekipa także się zwija. Prowadzi Dioda Fiatonem, za nim my czyli Pucio i ja, dalej czujny Miły w postaci detektora dziwnych spalin z Wanny (w końcu wczorajszy defekt nadal w pamięci ),a na końcu Zefir w swojej chądzie (pogromca przywalających się do Wanny golfuf trujkuf ).
W takim składzie dojeżdżamy do Łodzi, gdzie żegnamy Zefira, a chwilę pózniej Diodę.
Miły i Pucio eskortują Wannę do miejsca zakwaterowania.
Gdy milknie motor w moim RST, a ja powoli wypakowuję rzeczy, patrzę na Wannę i widzę jakiego łupnia dostała. Olej silnikowy dosłownie wszędzie mieszający się z wodą , którą nasiąkło wszystko, co tylko nie nasiąkło olejem. W środku błoto, zapach spalonych okładzin, ugotowanego oleju, wilgoci, potu i delikatne wspomnienie perfum Sowy .
Trzaskam drzwiami i klepię auto po lewej przedniej lampie .

Warto było. A uszkodzenia i syf ?

Wszystko się naprawi i poczyści .

To dziwne, ale za każdym razem jak moje auto wygląda jakby wróciło z wojny, to jestem z tego szczęśliwy, bo w każdym z tych powrotów i bałaganów jest tyle wspomnień .

Miły i Pucio odwożą mnie do domu i ruszają w dalsza drogę do Poznania. Gdy się z nimi żegnam i widzę jak tylne światła mk3 Miłego znikają za rogiem, czuję się, jakbym do domu szedł parę centymetrów nad chodnikiem .

Przed wejściem do klatki schodowej stwierdzam :

-Szybki prysznic, suche ciuchy i mogę wracać.

Zatem do zobaczenia za następnym razem .
_________________
Wanna Rallye Team
&
Bad Boys Racing Team

ADHD/Adrenaline
 
 
 
Parzych 
Prince of Biłgoraj 2012





Model: Ford Fiesta Mk6`06
Wersja: Ambiente
Silnik: 1.6Duratec 100KM
Imię: Jacek
Wiek: 45
Dołączył: 26 Kwi 2007
Posty: 8071
Skąd: WawaTeam/Praga
Wysłany: 29 Cze 2009, 21:19   

Żółwik Tuptuś napisał/a:
- pościgacie się ? - po czym rozglądam się dookoła, jakby oceniając sytuacje i sam sobie odpowiadam – ee , nie macie czym .
:hahaha: Michał, jesteś niesamowity :hahaha:
_________________
BARDZO PROSZĘ O NIE MĘCZENIE MNIE NA PW (ANI PRZEZ GG) PROŚBAMI DORADZENIA W SPRAWIE ZAKUPU AUTA (ANI W SPRAWACH MECHANIKI/ELEKTRYKI OGÓLNEJ I CAR AUDIO), NIE ZNAM SIĘ I MAM JUŻ DOŚĆ PISANIA TEGO KAŻDEMU!!! OD TEGO SĄ TEMATY W DZIALE "PRZED ZAKUPEM (ORAZ MECHANIKA/ELEKTRYKA/CAR AUDIO)"!!! DZIĘKUJĘ, DOBRANOC...
F16 w obiektywie Krzyśka Palińskiego
 
 
elmek13 


Model: Ford Fiesta Mk3`90
Wersja: Xr2i
Silnik: 2.5 V6 170KM
Imię: Krzysztof
Wiek: 39
Dołączył: 06 Wrz 2007
Posty: 1994
Skąd: z Elemelkowa
Wysłany: 29 Cze 2009, 21:34   

Rozczuliłem się....Ale czyta się z zapartym tchem. :yes:
_________________
Burbo Team
Profil Facebook
 
 
 
J@rek 


Model: Inne auto
Wersja: Inna
Silnik: 1.6i16V/100KM
Imię: Jarosław
Wiek: 35
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 743
Skąd: WawaTeam/Wawer
Wysłany: 29 Cze 2009, 21:47   

Opowiadanie naprawdę pięknie napisane :ok:
_________________


 
 
 
Miły 


Model: Inne auto
Wersja: Inna
Silnik: 2.0/16V
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lis 2007
Posty: 2083
Skąd: Gostyń/PGS RFxx
Wysłany: 30 Cze 2009, 01:18   

pierwszy raz znalazlem sie w jakimkolwiek opowiadaniu... nie zmyślonym ale na żywo :D

ja też w pełni ekscytacji odjeżdzałem od Żółwia - dzięki niemu mam komplet obręczy na kołach... dzięki Michał :)
_________________
Była Fiesta MK3 1.8D "Złomek"

Jest Opel Vectra B 2.0 16V "Czerwona Viki"
 
 
 
Parzych 
Prince of Biłgoraj 2012





Model: Ford Fiesta Mk6`06
Wersja: Ambiente
Silnik: 1.6Duratec 100KM
Imię: Jacek
Wiek: 45
Dołączył: 26 Kwi 2007
Posty: 8071
Skąd: WawaTeam/Praga
Wysłany: 30 Cze 2009, 01:20   

Miły napisał/a:
dzięki niemu mam komplet obręczy na kołach...
Poka poka...
_________________
BARDZO PROSZĘ O NIE MĘCZENIE MNIE NA PW (ANI PRZEZ GG) PROŚBAMI DORADZENIA W SPRAWIE ZAKUPU AUTA (ANI W SPRAWACH MECHANIKI/ELEKTRYKI OGÓLNEJ I CAR AUDIO), NIE ZNAM SIĘ I MAM JUŻ DOŚĆ PISANIA TEGO KAŻDEMU!!! OD TEGO SĄ TEMATY W DZIALE "PRZED ZAKUPEM (ORAZ MECHANIKA/ELEKTRYKA/CAR AUDIO)"!!! DZIĘKUJĘ, DOBRANOC...
F16 w obiektywie Krzyśka Palińskiego
 
 
Miły 


Model: Inne auto
Wersja: Inna
Silnik: 2.0/16V
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lis 2007
Posty: 2083
Skąd: Gostyń/PGS RFxx
Wysłany: 30 Cze 2009, 01:22   

jak będzie ładna pogoda... i mi się dupe będzie chciało ruszyć :P
_________________
Była Fiesta MK3 1.8D "Złomek"

Jest Opel Vectra B 2.0 16V "Czerwona Viki"
 
 
 
zefir 





Model: Inne auto
Wersja: Inna
Silnik: Inny
Imię: Piotruś
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Wrz 2004
Posty: 1562
Skąd: Łódź/Ozorków
Wysłany: 30 Cze 2009, 04:20   

ja tylko dodam :D
zołw mam dla Ciebie cos jeszcze pamietasz TDI :D

no ale to czuje ze dopiero na jesiennym;D chyba ze spotkamy sie pod sklepem ;)
_________________
Cific TypeS r18a2 140KM 180NM
...drin team....
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Podobne Tematy
Temat Autor Forum Odpowiedzi Ostatni post
Brak nowych postów Ogłoszenie: NASZE OSIĄGNIĘCIA - czyli chwalimy się :)
PUCIO Frakcja wielkopolska 8 5 Gru 2008, 21:51
PUCIO
Brak nowych postów Ogłoszenie: FAQ - REPERATURKA WLEWU/NADKOLA czyli spawanie
LOY Blacharstwo / Lakiernictwo / Kosmetyka samochodowa 54 28 Lut 2014, 18:11
deejay
Brak nowych postów Ogłoszenie: FKP w obiektywie WLKP :)
czyli powspominajmy razem
Żabcia Frakcja wielkopolska 4 22 Cze 2010, 21:32
Żabcia
Brak nowych postów Ogłoszenie: Bezpieczne zakupy w FKP
Program dla Sprzedających i Kupujących
trzeci Sprzedam 0 23 Wrz 2012, 19:39
trzeci
Brak nowych postów Ogłoszenie: Bezpieczne zakupy w FKP
Program dla Sprzedających i Kupujących
trzeci Kupię 0 23 Wrz 2012, 19:44
trzeci


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group




Instagram




Fiesta Klub Polska nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek treści umieszczane przez użytkowników forum.
Odpowiedzialność ta spoczywa na autorach tych treści.